Masters&Robots

Startup z misją w Polsce. Czy to ma prawo się udać? Panel InCredibles podczas Masters & Robots 2025 

Masters & Robots panel dyskusyjny Jarosława Sroki, InCredibles

Czy w Polsce da się prowadzić startup z misją? A może “misyjność” to tylko wymówka, którą zasłaniają się młode firmy nieprzynoszące zysku? O to między innymi pytał swoich rozmówców Jarosław Sroka, członek zarządu KI Next, koordynator InCredibles, w panelu dyskusyjnym „Hackowanie tradycji, czyli jak polskie startupy łamią schematy”. 

W dyskusji podczas Masters & Robots 2025 wzięli udział finaliści programu mentoringowego InCredibles:  

  • Agnieszka Czmyr-Kaczanowska, założycielka i CEO Talenti.pl,
  • Michał Matuszewski, założyciel AILIS,
  • Robert Kukułowicz, założyciel USE WASTE,
  • Katarzyna Goch, współzałożycielka i CEO iYoni.  

Czy Polska jest miejscem na impact innovation? 

Jednym z głównych wątków debaty było to, czy Polska jest dobrym miejscem do prowadzenia startupów.  

“Czy w Polsce w ogóle można być młodym przedsiębiorcą technologicznym, skoro każdy system – od korporacji po administrację – jak bagno wciąga innowatorów, a potem topi grantami, biurokracją i inwestorami z piekła rodem” – pytał prowokacyjnie Jarosław Sroka.  

Paneliści zgodnie stwierdzili jednak, że mimo trudności biurokratycznych i ograniczonego dostępu do finansowania w Polsce da się skutecznie rozwijać projekty technologiczne. Wskazywali przy tym na potrzebę większej elastyczności ze strony inwestorów i dłuższego horyzontu finansowania.  

Inwestorzy oczekują szybkiego zwrotu z inwestycji, więc przychylniej patrzą na branże, które w samej swojej istocie dają niemal gwarancję takiego zysku – mówiła Katarzyna Goch.  

W Polsce oczekiwania ze strony funduszy inwestycyjnych i inwestorów to są rundy 2-, 3-letnie. U nas, w branży medycznej, to jest nawet 5-7 lat – dodał Michał Matuszewski.  

Co więc trzyma was wszystkich w kraju? – dopytywał Sroka. 

–  We mnie jest taki patriotyzm gospodarczy, bo według mnie bez zdrowego społeczeństwa nie ma silnej gospodarki, bez silnej gospodarki nie ma zdrowego państwa. Mam mamy mnóstwo wyśmienitych młodych ludzi, którzy pracują nad technologią i pokazujemy, że w Polsce też można – przekonywał Matuszewski. 

Robert Kukułowicz dodał z kolei, że Polska to dopiero początek, a różne oferty współpracy regularnie spływają do nich także z zagranicy i nie muszą ograniczać się wyłącznie do naszego rodzimego rynku.  

Czy impact innovation może zarabiać? 

Ważnym wątkiem w rozmowie była też umiejętność godzenia misyjności z zarabianiem pieniędzy. Jak to robić i czy „impaktowość” to alibi, które usprawiedliwia to, że biznes się nie składa? – drążył Sroka.  

–  Misyjność to jest coś, co trzyma mnie w tej roli, w której jestem. Myślę, że gdybym chciała tylko zarobić pieniądze, to znalazłabym dużo prostszych, przyjemniejszych, mniej wymagających ode mnie zaangażowania sposobów – mówiła Katarzyna Goch.  

Wtórowała jej w tym Agnieszka Czmyr-Kaczanowska.  

– Rozwiązywanie trudnych problemów społecznych przy użyciu narzędzi biznesowych wymaga głębokiego zrozumienia ich przyczyn. To jedna z najtrudniejszych form prowadzenia biznesu – łączy misję z koniecznością zarabiania, ale daje ogromną satysfakcję.  

Uczestnicy zgodzili się, że sukcesem w prowadzeniu impaktowego startupu jest nie tylko zysk, ale też realny wpływ społeczny i tworzenie rozwiązań zmieniających świat.  

Panel zakończył się konkluzją, że mimo licznych wyzwań, polskie startupy są coraz bardziej dojrzałe, odważne i świadome swojej roli w kształtowaniu przyszłości gospodarki opartej na innowacjach i odpowiedzialności społecznej.